sobota, 22 września 2018

#26 Zdziwienie



Gdy tylko wszyscy goście odjechali poszłam się wykąpać. Lecz kiedy czesałam włosy, będąc tylko opleciona ręcznikiem do łazienki wparował Jacob.
- Hej! Jacob! –krzyknęłam.
- No co? Chyba się mnie nie wstydzisz? –
- Nie, ale łazienka jest miejscem prywatnym. – powiedziałam.
- Widziałaś gdzieś może… -nie dałam mu dokończyć.
- Calviny Kleiny? –zaśmiałam się.
-Nie… Mój telefon. –
- Po co był by ci w łazience telefon? Idź poszukać do góry. –
- No w sumie… To ma sens. – odparł spokojnie chłopak.
- A. Zapomniałbym. – dodał, po czym pocałował mnie jednocześnie zrzucając mój ręcznik. Ja jednak szybko go poniosłam i kontynuowałam czesanie, a Jacob w tym czasie poszedł na górę.
                Gdy wyszłam z łazienki przy stole w kuchni siedział Jacob trzymając coś w ręce.
- Hayley, pozwól na chwilę. – powiedział poważnie. Ja weszłam do pomieszczenia, a Jacob rzucił na stół mały woreczek w, którym znajdowała się amfetamina.
-  Co to jest? – spytał wolno.
- To jest… amfa. – odparłam.
- Twoje? – ja milczałam. Nie byłam pewna, nie mogłam określić czy kiedyś posiadałam takie coś.
- Czyli tak? – spytał chłopak.
- Nie jestem pewna… -
- Hayley, jeżeli jeszcze raz takie coś znajdę w twoim pokoju, z nami koniec! – krzyknął, a ja nie wiedziałam co zrobić.
- Ha, ha! Żartowałem! – uśmiechnął się po chwili i podszedł do mnie przytulając mnie.
- Nie strasz mnie tak więcej. – powiedziałam. Tego wieczora działy się różne rzeczy.
                Kiedy rano się obudziłam na podłodze znalazłam kartkę. Były na niej wyniki testów DNA. Z tego listu wynikało dużo rzeczy.
- Jacob. – próbowałam dobudzić chłopaka. Lecz on jedynie przewrócił się na drugą .
- Jacob ku*wa! – krzyknęłam.
- Nawet już pospać człowiekowi nie dają… - powiedział pod nosem. Kiedy tylko usiadł, podałam mu kartkę do ręki.
- Że co ku*wa?! – wydarł się chłopak, a ja siedziałam ze spuszczoną głową. Kiedy tylko na mnie spojrzał  spytałam:
- Naprawdę jesteś moim bratem? – po chwili milczenia Jacob w końcu odpowiedział:
- Nie wiem Hayley, na serio nie wiem…

#25 Przypał



Po tych słowach Xerda wyszła z mojego domu i poszła w swoją stronę.
                Wieczorem gdy kończyłam pisać referat do pokoju wszedł Jacob.
- Należy mi się coś. – powiedział rozpinając spodnie. Ja odwróciłam się jednak spokojnie po czym spojrzałam na niego i wybuchłam śmiechem.
- Hmm… Calvin Klein,  zapowiada się ciekawie. – zaśmiałam się. On jednak się nie zraził i podszedł do mnie rozplątując mi włosy. Usiadł obok mnie i zaczął bawić się kosmykami moich włosów.
  Kiedy tak siedział w pół nagi do pokoju wszedł Rey z Hunterem. Jacob spojrzał w stronę chłopaków.
-  Budowa wjeż… Ym… Widzę, że przeszkadzamy… - zaciął się Hunter.
- Tak, przeszkadzacie. – powiedział Jacob.
- Wiatr Jacobem lekko buja, Hayley trzyma go za… Ał! -nie skończył Rey, bo Hunter nadepnął go na nogę.
- Nie przeszkadzacie. Jacob właśnie miał się ubierać. Prawda? – powiedziałam, posyłając mu przejrzyste spojrzenie.
- Ta… - odparł cicho chłopak.
                Gdy wszyscy zeszliśmy na dół chłopacy poszli do salonu, a ja zostałam sama w kuchni.
Zadzwoniłam więc do Xerdy by przyszła jak najszybciej. Kiedy weszła do kuchni od razu rzuciłam się w jej stronę.
- Ile ja ku*wa czekałam! – krzyknęłam uśmiechnięta.
- Hayley, to było zaledwie pięć minut… - odparła śmiejąc się. Xerda poszła przywitać się jeszcze z chłopakami.
- Hejka pieski! – powiedziała uśmiechnięta.
- No siema. – odpowiedzieli. Kiedy tylko usiadła, wyciągnęła z torebki wino.
- O Jezu! Jesteś boska! – powiedziałam podekscytowana.
- Nie ma za co. Ha,ha! – roześmiała się Xerda. Ja wstałam by przynieść kieliszki, ale potknęłam się i wypadły mi one z rąk.
- Kuuuu***waaa! – wydarłam się.
- Oj, Hayley… - powiedziała cicho Xerda.
- A ch*j z tym! Wezmę nowe. – odparłam.
- Co ty? Naćpałaś się? Mówisz jakoś dziwnie. –
- Wydaje ci się… Próbuję się wyluzować… -
- Taa… Uznajmy, że masz rację… - zakończyła…

#24 Przyjaźń?



Gdy obudziłam się rano Jacoba nie było w domu. Spojrzałam na zegarek. Miał lekcje na dwunastą. Dziwne zawsze wychodził później. No trudno. Postanowiłam zadzwonić do Xerdy. Zaprosiłam ją więc do domu.
                Kiedy tylko przyszła od razu zaczęłyśmy tematy chłopaków.
- Xerda… Bo ja nadal widzę w Jacobie przyjaciela. – wyznałam.
- Bez przyjaźni nie ma miłości. –
- Ale ja nie do końca kocham go jako chłopaka bardziej jako przyjaciela… -
- Hayley… Dlaczego go tak okłamujesz? Powinnaś mu powiedzieć. Jest jeszcze szansa, że wyjdzie z tego bez bólu. –
- Ale ja nie mogę! – krzyknęłam.
- Hayley… -
- Nie mogę… -
- Czyli jednak go kochasz? –
- Xerda… To nie jest takie łatwe… - powiedziałam spuszczając głowę.
- Chodzi o Arona? Boisz się czegoś?-
- Jeżeli masz na myśli Arona to tylko jego. Boję się tego psychopaty. On jest zdolny do wszystkiego… -
- Przecież Jacob jest ideałem! O co ci chodzi? –
- Znam go prawie od urodzenia. Wiem o nim wszystko. Rozumiesz?! Wyjechał na dwa lata z kraju, a teraz wrócił i nagle wszystko jest inaczej… -
- Zmienił się… Czyż nie? – spytała Xerda.
- Tak. I to bardzo. To już nie ten sam popie*dolony człowiek… Teraz jest inny… -
- Hayley. Miłość zmienia ludzi... Nie pamiętasz jak chlałaś razem z nim? –
- No… Dobra zmieńmy temat, bo to do niczego nie prowadzi… - zakończyłam.
                Po południu do drzwi zadzwonił Jacob. A, że Xerda jeszcze u mnie była. Dlatego gdy wpuściłam chłopaka do domu Xerda co chwilę puszczała mi znaczące spojrzenia. Kiedy Jacob siedział w salonie przed telewizorem, ja i Xerda rozmawiałyśmy.
- Masz zamiar mu to powiedzieć? – spytała dziewczyna.
-Nie, nie chcę nic niszczyć…A poza tym chyba dobrze się dogadujemy. Co nie? –
- Niby tak, ale skoro ty nic do niego nie czujesz to nie ma to sensu. Tylko bardziej go zaboli… -
- Nic takiego nie powiedziałam… Ja po prostu nie wiem czego chcę… Nie wiem czy faktycznie coś pomiędzy nami jest… Czy nie powinniśmy pozostać przyjaciółmi… - przeanalizowałam.
- Rób co chcesz… Ale naprawdę, lepiej by było jakbyś mu powiedziała…

piątek, 21 września 2018

#23 Nie Proszony Gość



- Jacob! – śmiałam się jednocześnie się mu wyrywając.
- Oj już się  tak nie wyrywaj. Wiesz, że cię nie puszczę. –
- Jacob. Puść mnie. – powiedziałam nadal się śmiejąc. Xerda patrzyła na nas z uśmiechem i uważnie się nam przyglądała. Jacob chwycił mnie za ręce, przyciągnął do siebie i pocałował, po czym puścił mnie.
- Dobra zrobię ci łaskę. – powiedział po czym wyszedł z pokoju. Xerda nadal stała uśmiechnięta.
- Ship forever! – krzyknęła dziewczyna. Ja tylko się uśmiechnęłam.
                Wieczorem gdy Xerda poszła do domu Jacob wparował do mojego pokoju, gdy pisałam referat.
- Hayley… - powiedział przytulając mnie od tyłu.
- Hej, Co jest? –
- Chcem czegoś. –
- Ciekawa jestem czego… - odpowiedziałam, nieprzytomnie. Chłopak jedynie położył głowę mojej głowie.
- Co tam piszesz?- spytał odbiegając od tematu.
- A referat… -
- A na co? –
- Na biologię, a co?  - spytałam. Chłopak zszedł po coś na dół i przyszedł z dwoma kubkami herbaty, po czym podał mi jeden.
- O, Dzięki… - powiedziałam odbierając kubek. Chłopak tylko się uśmiechnął.
- Mam duże wrażenie, że coś tam dosypałeś. – powiedziałam żartobliwie.
 - Ej wiesz co? Akurat dosypałbym ci tam ku*wa środki nasenne. – zaśmiał się Jacob.
- No dobra przecież ci wierzę. – uśmiechnęłam się.
- Może by tak… Film? – spytał się błagalnie Jacob.
- Eh… Niech ci będzie. – powiedziałam po czym zamknęłam laptopa.
Kiedy film się skończył było już późno więc postanowiłam iść spać. Jacob z kolei miał do napisania ważny projekt więc musiał posiedzieć nad tym trochę dłużej. Kiedy poczułam jakąś osobę wślizgującą się do łóżka pomyślałam, że to Jacob więc nie zwróciłam na to uwagi. Jednak owa osoba była jakaś inna. Była zimna i miała szorstkie nadgarstki. Postanowiłam więc to sprawdzić. Kiedy otworzyłam oczy, ku mojemu zdziwieniu leżał tam Aron. Gdy wstałam przestraszona, chłopak momentalnie otworzył oczy.
- Nie musisz się mnie bać. – powiedział wolno. Po tych słowach zaczęłam krzyczeć, kiedy tylko Jacob to usłyszał wbiegł na górę. Gdy tylko zobaczył Arona strasznie się wkurzył.
- O ty zje*ie! Dzwonię na psy. –stwierdził, a ja podeszłam do niego. Gdy tylko Aron usłyszał te słowa wyskoczył przez okno i tej nocy się już nie pokazał.

#22 Zgoda



                Gdy dotarliśmy do mojego domu Jacob od razu uwalił się na moje łóżko.
- Hej! Może zrobisz też miejsce dla mnie? – spytałam.
-Miejsca jest pełno. –
- Gdzie? –
- Na mnie. – odpowiedział uśmiechnięty. A ja postanowiłam go zaskoczyć i położyłam się na nim.
- Zgodnie z życzeniem. – powiedziałam. Długo tak leżeliśmy ciesząc się sobą, aż tu nagle do drzwi zadzwoniła Xerda.
- Hej Hayley… - powiedziała dziewczyna.
- Cześć… - odparłam. W tym samym czasie Jacob zszedł z góry.
- O! Siema Xerda. – powiedział idąc przed siebie. Xerda pomachała mu po czym spytała:
- Jacob u ciebie mieszka? –
- Ta… Można by tak powiedzieć. –
- Co ja? – spytał chłopak.
- Wiesz, że cudzych rozmów się nie podsłuchuje? –
- Oj no przepraszam, ale słychać was głośno… - powiedział po czym wyszedł z kuchni i mrugnął okiem posyłając mi buziaka.
- Ej… Wy jesteście razem? –
- Tak, a co? – dopytywałam.
- To widać. Pasujecie do siebie. –
- Eh… Dzięki i przepraszam za to, że wtedy tak zareagowałam na tę zdradę… -
- Miałaś prawo. To był twój chłopak. A ja ci go zabrałam… - przyznała dziewczyna.
- Tak, ale wtedy nie zbliżyłabym się do Jacoba, a Aron to jakiś psychopata. –
- Jezu, co zrobił Aron? –
- Wejdź, wszystko ci opowiem. – zaprosiłam ją do środka. Gdy weszłyśmy do kuchni Jacob postawił przed nami dwie filiżanki z herbatą.
- Skąd wiedziałeś? – spytałam chłopaka.
- Kochanie, ja wszystko wiem. – uśmiechnął się.
- Ok, dzięki. – powiedziałam po czym cmoknęłam go w policzek. Xerda uśmiechała się przyglądając się nam. Jacob poszedł do góry, a ja zostałam sama z Xerdą.
- A więc… I tak to się skończyło. – opowiedziałam Xerdzie.
- O jeju… Ale nie zrobił ci nic? – spytała.
- Nie zdążył, ale prawie by mu się udało… Praktycznie z każdej takiej sytuacji uratował mnie Jacob. -
- Ale dlaczego masz bandaże? –
- Jak już mówiłam, oberwałam z noża od Arona. –
- Ojej… Współczuję ci… -
- Ale wychodząc ze smutków… Jacob jest taki idealny! – krzyknęła Xerda na cały dom.
- Dobra chodź do góry. – rzuciłam do Xerdy.
- Ok. – odparła.
                Kiedy weszłyśmy do góry, w moim pokoju spał Jacob. Podeszłam więc do niego i próbowałam go dobudzić.
- Jacob. – powiedziałam cicho nad głową chłopaka. Jacob jedynie chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- H-hej! Jacob! –krzyknęłam odpychając się od niego.
- Sweet! – powiedziała Xerda. Jacob spojrzał na mnie uśmiechając się, po czym pocałował mnie jednocześnie ponownie mnie do siebie przyciągając.
- Jacob! Nie przy Xerdzie! – krzyknęłam patrząc na jego rozbawioną twarz…