- Jacob! – śmiałam się jednocześnie się mu wyrywając.
- Oj już się tak nie
wyrywaj. Wiesz, że cię nie puszczę. –
- Jacob. Puść mnie. – powiedziałam nadal się śmiejąc. Xerda
patrzyła na nas z uśmiechem i uważnie się nam przyglądała. Jacob chwycił mnie za ręce,
przyciągnął do siebie i pocałował, po czym puścił mnie.
- Dobra zrobię ci łaskę. – powiedział po czym wyszedł z
pokoju. Xerda nadal stała uśmiechnięta.
- Ship forever! – krzyknęła dziewczyna. Ja tylko się uśmiechnęłam.
Wieczorem
gdy Xerda poszła do domu Jacob wparował do mojego pokoju, gdy pisałam referat.
- Hayley… - powiedział przytulając mnie od tyłu.
- Hej, Co jest? –
- Chcem czegoś. –
- Ciekawa jestem czego… - odpowiedziałam, nieprzytomnie.
Chłopak jedynie położył głowę mojej głowie.
- Co tam piszesz?- spytał odbiegając od tematu.
- A referat… -
- A na co? –
- Na biologię, a co?
- spytałam. Chłopak zszedł po coś na dół i przyszedł z dwoma kubkami
herbaty, po czym podał mi jeden.
- O, Dzięki… - powiedziałam odbierając kubek. Chłopak tylko
się uśmiechnął.
- Mam duże wrażenie, że coś tam dosypałeś. – powiedziałam żartobliwie.
- Ej wiesz co? Akurat
dosypałbym ci tam ku*wa środki nasenne. – zaśmiał się Jacob.
- No dobra przecież ci wierzę. – uśmiechnęłam się.
- Może by tak… Film? – spytał się błagalnie Jacob.
- Eh… Niech ci będzie. – powiedziałam po czym zamknęłam
laptopa.
Kiedy film się skończył było już późno więc postanowiłam iść
spać. Jacob z kolei miał do napisania ważny projekt więc musiał posiedzieć nad
tym trochę dłużej. Kiedy poczułam jakąś osobę wślizgującą się do łóżka
pomyślałam, że to Jacob więc nie zwróciłam na to uwagi. Jednak owa osoba była
jakaś inna. Była zimna i miała szorstkie nadgarstki. Postanowiłam więc to
sprawdzić. Kiedy otworzyłam oczy, ku mojemu zdziwieniu leżał tam Aron. Gdy
wstałam przestraszona, chłopak momentalnie otworzył oczy.
- Nie musisz się mnie bać. – powiedział wolno. Po tych
słowach zaczęłam krzyczeć, kiedy tylko Jacob to usłyszał wbiegł na górę. Gdy tylko
zobaczył Arona strasznie się wkurzył.
- O ty zje*ie! Dzwonię na psy. –stwierdził, a ja podeszłam do
niego. Gdy tylko Aron usłyszał te słowa wyskoczył przez okno i tej nocy się już
nie pokazał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz