Po tych słowach Xerda wyszła z mojego domu i poszła w swoją
stronę.
Wieczorem
gdy kończyłam pisać referat do pokoju wszedł Jacob.
- Należy mi się coś. – powiedział rozpinając spodnie. Ja
odwróciłam się jednak spokojnie po czym spojrzałam na niego i wybuchłam
śmiechem.
- Hmm… Calvin Klein,
zapowiada się ciekawie. – zaśmiałam się. On jednak się nie zraził i
podszedł do mnie rozplątując mi włosy. Usiadł obok mnie i zaczął bawić się
kosmykami moich włosów.
Kiedy tak siedział w pół nagi do pokoju wszedł
Rey z Hunterem. Jacob spojrzał w stronę chłopaków.
- Budowa wjeż… Ym…
Widzę, że przeszkadzamy… - zaciął się Hunter.
- Tak, przeszkadzacie. – powiedział Jacob.
- Wiatr Jacobem lekko buja, Hayley trzyma go za… Ał! -nie
skończył Rey, bo Hunter nadepnął go na nogę.
- Nie przeszkadzacie. Jacob właśnie miał się ubierać.
Prawda? – powiedziałam, posyłając mu przejrzyste spojrzenie.
- Ta… - odparł cicho chłopak.
Gdy
wszyscy zeszliśmy na dół chłopacy poszli do salonu, a ja zostałam sama w
kuchni.
Zadzwoniłam więc do Xerdy by przyszła jak najszybciej. Kiedy
weszła do kuchni od razu rzuciłam się w jej stronę.
- Ile ja ku*wa czekałam! – krzyknęłam uśmiechnięta.
- Hayley, to było zaledwie pięć minut… - odparła śmiejąc
się. Xerda poszła przywitać się jeszcze z chłopakami.
- Hejka pieski! – powiedziała uśmiechnięta.
- No siema. – odpowiedzieli. Kiedy tylko usiadła, wyciągnęła
z torebki wino.
- O Jezu! Jesteś boska! – powiedziałam podekscytowana.
- Nie ma za co. Ha,ha! – roześmiała się Xerda. Ja wstałam by
przynieść kieliszki, ale potknęłam się i wypadły mi one z rąk.
- Kuuuu***waaa! – wydarłam się.
- Oj, Hayley… - powiedziała cicho Xerda.
- A ch*j z tym! Wezmę nowe. – odparłam.
- Co ty? Naćpałaś się? Mówisz jakoś dziwnie. –
- Wydaje ci się… Próbuję się wyluzować… -
- Taa… Uznajmy, że masz rację… - zakończyła…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz