Gdy tylko wszyscy goście odjechali poszłam się wykąpać. Lecz
kiedy czesałam włosy, będąc tylko opleciona ręcznikiem do łazienki wparował
Jacob.
- Hej! Jacob! –krzyknęłam.
- No co? Chyba się mnie nie wstydzisz? –
- Nie, ale łazienka jest miejscem prywatnym. – powiedziałam.
- Widziałaś gdzieś może… -nie dałam mu dokończyć.
- Calviny Kleiny? –zaśmiałam się.
-Nie… Mój telefon. –
- Po co był by ci w łazience telefon? Idź poszukać do góry.
–
- No w sumie… To ma sens. – odparł spokojnie chłopak.
- A. Zapomniałbym. – dodał, po czym pocałował mnie
jednocześnie zrzucając mój ręcznik. Ja jednak szybko go poniosłam i
kontynuowałam czesanie, a Jacob w tym czasie poszedł na górę.
Gdy
wyszłam z łazienki przy stole w kuchni siedział Jacob trzymając coś w ręce.
- Hayley, pozwól na chwilę. – powiedział poważnie. Ja
weszłam do pomieszczenia, a Jacob rzucił na stół mały woreczek w, którym
znajdowała się amfetamina.
- Co to jest? –
spytał wolno.
- To jest… amfa. – odparłam.
- Twoje? – ja milczałam. Nie byłam pewna, nie mogłam
określić czy kiedyś posiadałam takie coś.
- Czyli tak? – spytał chłopak.
- Nie jestem pewna… -
- Hayley, jeżeli jeszcze raz takie coś znajdę w twoim
pokoju, z nami koniec! – krzyknął, a ja nie wiedziałam co zrobić.
- Ha, ha! Żartowałem! – uśmiechnął się po chwili i podszedł
do mnie przytulając mnie.
- Nie strasz mnie tak więcej. – powiedziałam. Tego wieczora
działy się różne rzeczy.
Kiedy
rano się obudziłam na podłodze znalazłam kartkę. Były na niej wyniki testów
DNA. Z tego listu wynikało dużo rzeczy.
- Jacob. – próbowałam dobudzić chłopaka. Lecz on jedynie
przewrócił się na drugą .
- Jacob ku*wa! – krzyknęłam.
- Nawet już pospać człowiekowi nie dają… - powiedział pod
nosem. Kiedy tylko usiadł, podałam mu kartkę do ręki.
- Że co ku*wa?! – wydarł się chłopak, a ja siedziałam ze
spuszczoną głową. Kiedy tylko na mnie spojrzał
spytałam:
- Naprawdę jesteś moim bratem? – po chwili milczenia Jacob w
końcu odpowiedział:
- Nie wiem Hayley, na serio nie wiem…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz