- Powiedz mi proszę ku*wa, że to nie prawda! – krzyknęłam.
Jacob nadal milczał.
- Powiedz coś ku*wa! – wrzasnęłam, po czym zbiegłam na dół i
wybiegłam zrozpaczona z domu. Chłopak natomiast, siedział załamany patrząc na
tą kartkę. Ja pobiegłam do Xerdy. Kiedy dobiegłam do jej domu nie wytrzymałam.
Zaczęłam płakać niczym rozkapryszone dziecko. Gdy jednak postanowiłam zapukać
do drzwi Xerdy, otwarł mi Rey. Kiedy tylko zobaczył, że płaczę od razu zawołał
Xerdę. Kiedy dziewczyna zeszła na dół podbiegła do mnie.
- Boże, Dziewczyno! Co ci się stało? – zmartwiła się Xerda.
- Bo… Okazało się… Że… Że… Ja i Jacob to rodzeństwo! –
wybuchłam.
- Spokojnie… - pocieszała mnie dziewczyna.
- To już pewne? – wtrącił Rey.
- Tak! Znaczy nie… Nie wiem
ku*wa! – krzyczałam.
- Spokojnie… A byłaś z nim u lekarza? – próbował zawrzeć
porozumienie.
- No nie….- odparłam uspokajając się trochę.
- No właśnie! To idź do niego i natychmiast idźcie do
lekarza. – powiedziała Xerda jednocześnie mnie podnosząc.
- No dobrze… - odparłam, po czym szybko pobiegłam do domu.
Jacob nadal siedział na moim łóżku przeglądając kartki. Podeszłam do niegoi
chwyciłam jego rękę by wstał.
- Jacob zbieraj się. Idziemy do lekarza. – powiedziałam
zapłakana. Chłopak podniósł się i wyszliśmy z domu.
Gdy
dotarliśmy do szpitala od razu wpuścili nas na salę. Po zrobieniu potrzebnych
badań wyszliśmy na korytarz czekając na wyniki. Przez cały ten czas się do
siebie nie odzywaliśmy.
- Jacob… A co jeśli to jest prawda… - spytałam cicho.
- Nawet tak ku*wa nie mów… - odparł równie spokojnie, ale z
żalem w głosie.
I do końca czasu spędzonego na korytarzu już się nie
odzywaliśmy.
- Proszę wejść. – zaprosił na s lekarz do środka. Oboje
weszliśmy powoli unikając swoich spojrzeń.
- A więc…? – spytałam ze łzami w oczach.
- Więc… Mam dla was złą wiadomość… -zaczął lekarz, po czym
do oczu zaczęły mi napływać łzy.
- Nie jesteście rodzeństwem! –powiedział lekarz z uśmiechem.
Ja roześmiałam się po czym skoczyłam na Jacoba.
- Nie wybaczyłbym sobie. – powiedział przytulając mnie.
Kiedy
wracaliśmy tak trzymając się za ręce postanowiliśmy wstąpić do Xerdy.
Gdy Xerda zobaczyła nas razem od razu się ucieszyła.
- Widzisz kochana? I po co było tak rozpaczać? – uśmiechnęła
się Xerda. Ja jedynie się szeroko uśmiechnęłam, a Xerda zaprosiła nas do
środka. Kiedy weszliśmy do salonu z góry zszedł Rey przebrany za psa bez
koszulki z ubraną obrożą kolczastą.
- Kotku! Idzie twój piesek! – krzyknął wchodząc do pokoju.
- Rey! – roześmiała się Xerda.
- O Jezu! Nie wiedziałem, że mamy gości… - powiedział
zawstydzony. A my z Jacobem się śmialiśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz