- Hej Aron… – powiedziałam ze łzami w oczach.
- No cześć Hayley. Musimy pogadać, stoję przed twoim domem.
Mogę wejść? –
- Yyy… Tak! Jasne tylko poczekaj chwileczkę, już schodzę. –
- Ok – rozłączył połączenie. Spojrzałam z zakłopotaniem na
Jacoba po czym zaczęłam go pchać w stronę szafy.
- Hayley? – zapytał zdziwiony chłopak.
- Musisz się tu schować! Zaraz Aron tu wejdzie! – po tych
słowach wepchnęłam go do szafy i zamknęłam drzwi. Szafa była dość ciasna, ale
jakoś udało mi się ją domknąć.
Gdy
zeszłam na dół i wpuściłam Arona, od razu przeszedł do mojego pokoju w, którym
znajdował się Jacob.
- Co tu tornado przeszło? – spytał śmiejąc się.
- Ha,ha… Taaa… T – tylko sprzątałam… - odpowiedziałam nie
pewnie.
- Ej. Chwila… Czy to nie są przypadkiem rzeczy Jacoba? –
zapytał.
- Nie… Wydaje Ci się… -
- Aha ok… - po wypowiedzeniu tych słów podszedł do szafy po
czym otworzył drzwi. Z szafy wypadł Jacob i wylądował na podłodze.
- He, he… No hej – powiedział uśmiechając się. Jacob nie
miał na sobie nic prócz bokserek i mojej różowej bluzy.
- Hayley! – krzyknął wkurzony Aron.
- Aron ja ci to wszystko wytłumaczę… -
- Niby jak mi to wytłumaczysz! Wszystko wskazuje na jedno...
–
- Uważaj bo ci żyłka pęknie. – wtrącił Jacob.
- Uważaj na słowa! – krzyknął Aron po czym walnął Jacoba w
twarz.
- Ty debilu! – wrzasnął Jacob po czym oddał mu podwójnie.
- Przestańcie! – po moim krzyku zaprzestali bójki i
spojrzeli na mnie.
- Mogłabym coś ku*wa powiedzieć?! – nadal milczeli.
- Zachowujecie się jak dzieci! Nie jestem waszą zabawką,
którą możecie wyrywać wzajemnie! Może choć raz mnie posłuchajcie! –
- Więc…? – spytał Aron.
- Więc chcę… -
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz