wtorek, 18 września 2018

#6 Basen



Gdy otworzyłam drzwi stał tam Jacob był wyraźnie wkurzony.
- Hej Jacob… -
- Siema. On tu jest prawda? –
- Ale kto? –
- Hayley, nie jestem głupi. Aron tu jest. – po tych słowach odsunął mnie na bok i pobiegł na górę.
Nawet na dole dało się usłyszeć ich krzyki. Po chwili ujrzałam schodzącego Jacoba.
- A tylko ją tkniesz! – darł się w stronę Arona.
                Gdy tylko Jacob wyszedł zauważyłam podbite oko Arona.
- Pokaż to oko… - powiedziałam po czym podeszłam próbując dosięgnąć do jego głowy.
- I co… Nadal będziesz go bronić? – spytał łagodnie. Milczałam…  Chłopak spojrzał na mnie trochę podirytowany.
- No dobra już nie będę cię tym męczył. – powiedział po czym wstał z kanapy.
- Muszę już spadać. Chłopaki czekają. –
- Ok, to pa – zakończyłam.
                 Nagle znikąd zadzwonił Jacob z propozycją wyjścia na basen. Zgodziłam się. Gdy tylko pojawiłam się na basenie zostaliśmy z Jacobem rozdzieleni do dwóch różnych szatni. Po wyjściu z szatni spotkaliśmy się z Jacobem.
- Wooow…. – zaciął się Jacob mierząc mnie wzrokiem.
- Jacob, przestań! – krzyknęłam zawstydzona. Zza rogu ujrzałam lornetkę, ale nie przejęłam się tym za bardzo.
- Oj tam… Wyluzuj. – powiedział Jacob jednocześnie chwytając mnie i skacząc do wody. Kiedy się wynurzyliśmy pocałował mnie, a ja w żaden sposób nie próbowałam mu tego utrudnić. Sama nie wiem co się ze mną stało. Kiedy się odsunął spojrzałam mu w oczy, był zadowolony. Nagle ni stąd ni z owąd  z wody wynurzył się Aron z lornetką w ręku.
- Ty debilu! – wrzasnął.
- Oj, ty mi tu nie debiluj! – powiedział Jacob
- Chłopaki przestańcie! – krzyknęłam, ale najwyraźniej nic to nie pomogło bo Jacob zaczął topić Arona i tak na zmianę. Po długiej chwili moich krzyków i błagań zainterweniował ratownik.
- Panowie, proszę opuścić teren basenu. – po nakazie ratownika  Jacob i Aron wyszli obrażeni w stronę szatni. Nie dało się również nie zauważyć ładnego paluszka wyciągniętego przez Arona i prostych słów „Pierd*l się” rzuconych przez Jacoba w stronę ratownika. Ja jednak postanowiłam jeszcze chwilę popływać.
                Pływając tak w kółko poznałam Jefreya. Przystojnego blondyna mającego wielkie poczucie humoru. Rozmawialiśmy dość długo, ale niestety musiałam się już zbierać.
                Po powrocie do domu zastałam tam obrażonego Arona.
- Co tak długo? – spytał wkurzony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz