- Hej! – krzyknęłam z radością.
- Moglibyśmy się spotkać?-
- No jasne wpadaj. – rzuciłam po czym rozłączyłam
połączenie. Ehh… Na reszcie będę mogła z nim porozmawiać na osobności.
Nie minęło
kilka minut, a rozległ się dzwonek do drzwi. Był to mój kochany Aron z moim
ulubionym figlarnym uśmieszkiem.
- Siemka Hayley! – rzucił niewinnie.
- Cześć !- powiedziałam po czym podeszłam i cmoknęłam go w
policzek.
- Tylko tyle?- spytał z uśmiechem na twarzy. Ja zaczęłam się
śmiać.
- Droczysz się ze mną?-
-Ależ skąd.- odparł
przyciągając mnie do siebie. Po jakże urokliwym pocałunku weszliśmy do środka.
Gdy tylko wstąpiliśmy na teren salonu kazałam się mu
rozsiąść wygodnie na kanapie, po czym
zaczęłam:
- No bo… Chodzi o Jacoba… -
- Nom. –
- Mówił mi dużo różnych rzeczy i… -
- Egh… Co ten dureń znowu wymyślił? – gdy Aron wydał z
siebie te słowa jego wesoła twarz zamieniła się w pełną zniewagi twarzyczkę
rozgniewanego dziecka.
- Powiedział, że nie jesteś tym na kogo wyglądasz… O co mu
chodziło? –
- Nie będę Cię oszukiwał… Już od lat mam z Jacobem na
pieńku. Nie lubimy się, a on jest po prostu zazdrosny. – odpowiedział ze
spokojem.
- Proszę Cię Aron. Nie mów mu, że Ci powiedziałam. Nie chce
niszczyć tego co jest między nami. –
- A co jest? – spytał z lekkim podirytowaniem w głosie.
- My tylko się przyjaźnimy. Nic więcej. – odparłam jednocześnie
kojąc złość Arona.
- Przepraszam. Ale jak tylko słyszę o tym matole od razu
włącza mi się czerwona lampka. – wyszeptał jednocześnie mnie przytulając.
- Aron… nie nazywaj go tak… może i jest czasem głupi, ale
jednak jest moim przyjacielem i martwi się o mnie… -
- Hayley, on ewidentnie Cię podrywa. –
- Dobra. Koniec tematu. – zakończyłam wtulając się w Arona.
Rano
obudziłam się u boku Arona. Ktoś dobijał się do drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz