wtorek, 18 września 2018

#4 Zamieszanie


Moje oczy ujrzały Jacoba bez koszulki.
- Co ty tu… -
- Nie oszukujmy się. Wiem, że na mnie lecisz. – powiedział. Był pijany.
- WTF?! Jacob bo ja… - nie dokończyłam.
- Hej, hej, hej MAŁA! – zaczął śpiewać chłopak.
I tak zostałam sama z pijanym Jacobem. Nie wiedząc co mam robić usiadłam na podłodze w milczeniu i słuchałam co mówi.
- Hayley, chce mi się pić. –
- Tobie już wystarczy. – odparłam z uśmiechem na twarzy.
- Głodny jestem. –
- Zjesz rano. –
- A kiedy będzie rano ? –
- Jak będzie jasno, koniec tematu. – próbowałam zakończyć.
- Hayley, zimno mi przytul mnie. –
- To się ubierz. –
- Nie! Masz mnie przytulić bo inaczej zacznę się turlać po ziemi! –
- A mam zadzwonić po Huntera? – spytałam złowieszczo. Hunter był najlepszym i najrozsądniejszym przyjacielem Jacoba. To on zawsze wyciągał go zaćpanego z klubu.
- Nie! Nie dzwoń! Już śpię… Ale może jakiś buziak na dobranoc ? – Jacob spojrzał na mnie maślanymi oczkami. Dlaczego zawsze muszę mu ulegać?! Tego nie wiem. Ale podeszłam do niego i gdy już miałam zetknąć usta z jego policzkiem chłopak przekręcił głowę. I wyszło jak wyszło. Pocałowaliśmy się. Może i był to najlepszy pocałunek w moim życiu, ale z przyjacielem.
                Kiedy nasze usta się rozłączyły spojrzałam na niego. Na twarzy miał wyraźnie widoczne zadowolenie. Odwróciłam się po czym odeszłam do kuchni. Jacob mierzył mnie wzrokiem do puki nie zniknęłam z jego pola widzenia.
                Rano gdy weszłam do pokoju Jacob szybko się podniósł.
- Hayley, hej. –
- No cześć. – odpowiedziałam po czym zaczęłam zbierać z podłogi jego ubrania. Podałam mu je do ręki po czym poszłam do szafy poodnosić pranie.
- Dzięki. – powiedział odbierając rzeczy.
- Na dole masz śniadanie. –
- Ok. – powiedział i zszedł na dół.
Kiedy zeszłam do kuchni Jacob siedział przed pustym talerzem bacznie obserwując każdy mój ruch.
-  Ymmm… Jacob…? – chłopak spojrzał na mnie pytającym wzrokiem po czym powiedział:
- Tak? –
-Bo wiesz … Ja i Aron… -
- Tak wiem… -
- To dlaczego mnie wczoraj pocałowałeś? – zapytałam.
- Ehh… Bo tak… -
- Co znaczy „bo tak”?! –
- No po prostu… Chciałem. –po tych słowach podszedł do mnie i mnie przytulił jednocześnie próbując zmusić mnie do kolejnego pocałunku.
- Jacob nie! Przecież jestem z Aronem. –
- Oj tam. – powiedział po czym usiadł z powrotem do stołu.  
                Rozmawialiśmy z Jacobem tak przez dwie godziny, gdy nagle zadzwonił do niego telefon. Był to Hunter.
- Hayley. Ja muszę spadać wpadnę jutro. – powiedział Jacob.
- Ok. Pa. – zostałam więc sama. Dużo myślałam nad tym co zrobił Jacob. Nagle ni stąd ni z owąd zadzwonił telefon. Aron! Ucieszyłam się.
- Hej Hayley! Jesteś w domu? -

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz