-Coś się stało? –spytałam po czym
spojrzałam w głąb błękitnych oczów Arona.
- Muszę ci coś…-
- Hayley, kto to jest?
- przerwał mu Jacob. Przeleciałam wzrokiem Jacoba po czym odparłam ze spokojem.
- To jest Aron. –
- Hmmm… Aron… OK, ale musimy pogadać. –
- No to mów. – powiedziałam podirytowana. Jacob odepchnął
Arona po czym oznajmił:
- A ty kolego chyba musisz już iść.- po tych słowach poszedł
odprowadzić go do furtki coś przy okazji mu tłumacząc. Gdy wrócił podbiegł do
mnie i zaczął mnie przepraszać za wczoraj.
- Najpierw wyganiasz mojego gościa, a teraz mnie
przepraszasz?! – wydarłam się. Jacob spojrzał na mnie po czym zapytał:
- Co cię z nim łączy? –
- N-nic… A co ci do tego?! – odpowiedziałam, po czym
delikatnie go popchnęłam w tył.
- No ja mam nadzieję… Nie jest tym na kogo wygląda, a ja po
prostu się o Ciebie martwię. – odparł.
- Mógłbyś mi wytłumaczyć jeszcze coś?! – krzyknęłam. Jacob
spojrzał na mnie pytająco.
- Co Ci wczoraj odwaliło?! – po tym pytaniu chłopak spojrzał
na mnie ze śmiechem widocznym w oczach.
- Dobrze mnie znasz i wiesz jaki jestem. Nie gniewaj się już
za to i chodź ze mną do kina. – roześmiał się.
- Pfff… Wielki mi flirciarz… A po za tym dziś nie mogę.
Muszę przeprosić za ciebie Arona. - prychnęłam.
- Tego debila?! No dobra jak chcesz, ale uważaj na niego. -
kiwnęłam głową, a Jacob odszedł. To dziwne, że zawsze mu ulegam. Może to przez
te jego zielone oczka? Ehh… Czas zadzwonić do Arona.
- Halo? – odezwał się głos.
- Hej Aron, moglibyśmy spotkać się zaraz w kawiarni na rogu?
–
- No jasne, za pięć minut będę. – po tych słowach rozłączył
się.
Gdy
tylko weszłam do kawiarni na samym końcu ujrzałam Arona. Podeszłam do niego po
czym powiedziałam:
- Hej Aron! –
- No siema. – odparł. Rozmawialiśmy dość długo, ale chwilę
później chłopak przerwał.
- Hayley, muszę Ci coś powiedzieć. – wymamrotał.
-Tak? –
- Bo… Ja… Ty… Fuck! Nie myślałem, że może być to takie trudne…
- milczałam nie wiedząc co chce mi przekazać. Mogłam jedynie się domyślić.
- Uznałem, że pasu…jemy do siebie… -
- Czyżby moje marzenie się spełniło?! – pomyślałam.
Chłopak jednak kontynuował a ja milczałam.
- Bo wiesz, podobasz mi się i no… chcesz być moją dziewczyną?
– ehhh.. typowy facet…
- T-tak…,znaczy nie… znaczy tak! –
- Jacob mnie ukatrupi, a jego przy okazji… - pomyślałam po
czym przytuliłam chłopaka.
Ten
wieczór mógłby trwać w nieskończoność, ale nie trwał… Aron odprowadził mnie do
domu ,tak jak w dzień w którym się poznaliśmy.
Gdy weszłam do swojego pokoju…
-Jacob?! -
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz