czwartek, 20 września 2018

#16 Zdrada



- Aron, albo ty jej to powiesz, albo ja to zrobię! – krzyknęła dziewczyna.
- Nie odważysz się… - odparł chłopak.
- Hayley, Aron... On cię zdradził… -
- Nie wierz jej! – wrzasnął chłopak.
- Daj mówić Xerdzie. – postanowiłam.
- Bo Aron i ja… -
- Aron proszę powiedz, że to nie prawda! –
- Ona kłamie. – powiedział.
- Hayley zauważ… Teraz sama się wkopałam… -  powiedziała Xerda.
- Nie…  Ja ku*wa nie wierzę! Nienawidzę was! – wydarłam się, po czym spoliczkowałam Arona. Kiedy wszyscy się kłóciliśmy Jacob w tym czasie poszedł do domu. Postanowiłam więc do niego zadzwonić.
- Cześć Hayley. –
- J-Jacob… Mógłbyś przyjść? – spytałam płacząc.
- Hayley? Ty płaczesz? –
- N-Nie… -
- Przecież słyszę… Dobra już idę. – zakończył.
                Kiedy Jacob zadzwonił do drzwi podeszłam i otworzyłam.
- Wiedziałem! – krzyknął gdy tylko zobaczył mój rozmazany makijaż, po czym przytulił mnie.
- Zdradził mnie… Ten sk*rwiel… -
- Hayley, spokojnie… -
- Łatwo ci mówić… - powiedziałam wtulając się jeszcze bardziej.
- Dobra rozbierz się, rozgość się, a zresztą rób co chcesz. – po tych słowach Jacob zaczął ściągać koszulkę.
- Chodziło mi o bluzę. Jak już tam se wszystko załatwisz przyjdź do góry. – dodałam i weszłam na górę. Kiedy tylko Jacob zjawił się w pokoju ja leżałam na łóżku.
- Życie jest niesprawiedliwe! – krzyknęłam.
- I ty mi to mówisz? – spytał chłopak. Usiadł na łóżku po czym na mnie spojrzał.
- No tak, przepraszam. – powiedziałam po czym położyłam się mu na kolanach. Jacob uśmiechnął się do mnie po czym oparł się o ścianę.
- Hayley? Może obejrzymy jakiś film? – spytał chłopak.
- Możemy. – odparłam i włączyłam telewizor.
Kiedy film się skończył Jacob wstał.
- J-Jacob, proszę zostań… -  błagałam.
- No dobra. Ale należy się jakaś nagroda… - odpowiedział.
- A cóż byś chciał? – spytałam siadając na łóżku.
- A buziaka… - powiedział wolno. Zaśmiałam się i pocałowałam go w policzek.
- A-a-a… Nie tak łatwo. W usta bym chciał… - zaśmiał się. Podeszłam więc do niego i pocałowałam go.
-Mry… Nieźle. – zaśmiał się chłopak.
- No to co?  Liczy się? –
- Niech będzie, ale takiego samego buziaka chce rano. – zdecydował.
Następnego dnia obudził nas dzwonek do drzwi…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz