- No siema piękna! – rzucił Jacob.
- No hej. – odparłam po czym podeszłam do chłopaka. Jacob
przytulił mnie, po czym spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Ale ona jest zaje*ista! Kur*a! Hoootttt! – pomyślał Jacob.
- Jacob? Haaalooo… - mówiłam jednocześnie machając ręką
przed oczami Jacoba.
- Yyy… Tak? – ocknął się zdezorientowany, a ja zrobiłam podirytowaną
minę.
- No dobra… To po co mnie tu sprowadziłaś? –
- Jak chcesz możesz sobie iść. – powiedziałam obrażona.
- Nie… To może… pójdziemy
do mnie do domu? – spytał z uśmiechem na twarzy.
- Czemu nie… - odparłam.
Kiedy
doszliśmy na miejsce Jacob otworzył drzwi.
- Panie przodem. – powiedział. Kiedy przeszłam przez próg
chłopak wszedł za mną po czym zamknął za sobą drzwi i zaprosił mnie do środka.
Kiedy weszliśmy na górę usiedliśmy na kanapie w jego pokoju.
- Ku*wa! W ch*j tu gorąco. – zaklnął.
- To się rozbierz. – odparłam obojętnie.
- Hmm… Tak od razu mam się rozebrać? Szybka jesteś. – spytał
Jacob.
- Mówiłam o bluzie idioto. – roześmiałam się.
- Szkoda… - odpowiedział z uśmiechem.
- Oj tam. – dodałam na końcu.
Niespodziewanie rozległ się dzwonek do drzwi.
- Kogoż tu ku*wa niesie… - powiedział Jacob. Z dołu dało się
usłyszeć jednak powitanie Huntera. Nagle usłyszałam kroki dwóch osób na
schodach. Byli to właśnie oni.
- Hayley! Siema! – krzyknął uśmiechnięty Hunter.
- No hej. – odpowiedziałam wolno. Po dłuższym milczeniu zaczęliśmy
oglądać film. Nie był to zwykły film. Był to mój znienawidzony gatunek. Horror.
Kiedy tylko obróciłam się w stronę Jacoba jednocześnie się w niego wtulając by
z przed moich oczów zniknął obraz ekranu, Jacob odwrócił się w moją stronę po
czym uśmiechnął się do mnie, oplatając mnie swoją ręką. I tak skulona siedziałam
na kanapie do końca filmu. No dobra… Do momentu w, którym zasnęłam. I pomyśleć
jakie było moje zdziwienie kiedy obudziłam się o trzeciej w nocy na kanapie u
Jacoba. Kiedy spojrzałam w stronę drzwi ujrzałam sylwetkę Jacoba wolno
przechadzającą się po korytarzu. Najprawdopodobniej nie mógł zasnąć. Szybko
jednak wyczaił, że nie śpię.
- Czemu nie śpisz? – spytał.
- Obudziłam się… - odpowiedziałam zmęczona.
- Oke. To ja ci już nie przeszkadzam. – powiedział po czym
zwrócił się ku drzwi.
- A ty? – spytałam cicho.
- Nie mogę zasnąć. I tyle. – odpowiedział szybko.
- Czekaj! – po tych słowach Jacob zwrócił się ku mi i
spojrzał w moją stronę pytająco. Jego zielone oczy tak cudnie się mieniły.
- Boję się! Ciemności… - skłamałam. Jacob spojrzał na mnie zdezorientowany.
- Ok. To zapalę ci światło. – powiedział z uśmiechem na
twarzy. Kiedy już miał ruszyć w stronę włącznika, chwyciłam go za rękę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz