Kiedy tylko mnie zobaczył szybko rozłączył połączenie.
- Z kim rozmawiałeś? – spytałam podejrzliwie.
- Z… z mamą… - wykręcił się chłopak. Kiwnęłam głową a Aron
mnie przytulił.
- Muszę spadać. Mam dziś na dwunastą. – powiedział po czym
wyszedł.
Zostałam
więc sama. Po dłuższej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam więc i
zobaczyłam Jacoba.
- Cześć. – powiedział oparty o futrynę chłopak.
- No hej. –
- Może byśmy się tak wybrali na lody?- spytał.
- No w sumie… Czemu nie… - odparłam, po czym przekroczyłam
próg domu wpadając wprost na Jacoba.
- Uups… -powiedziałam odpychając się od niego powoli.
- Lecisz na mnie kochana! – zaśmiał się. Kidy weszliśmy do
kawiarni podszedł do nas kelner.
- Co podać? – spytał młody chłopak.
- Może jakiś jogurt z bananami co Hayley? – zapytał uśmiechając
się. Później jednak ten niewinny uśmieszek zamienił się w śmiech.
- H-Hej! Jacob! – krzyknęłam odbierając to jako żart. Jego
śmiech jednak nie ustawał.
- Dobra już. Co sobie życzysz? – spytał z błyskiem w oku
Jacob.
- Hmm… Może
truskawkowy shake. – powiedziałam twardo.
- Dobra. W takim razie dla mnie to samo. – stwierdził chłopak.
Kiedy
wyszliśmy z kawiarni poszliśmy na rynek. Była tam fontanna. Kiedy tylko
zbliżyliśmy się do niej potknęłam się o schodek i ciągnąc za sobą Jacoba obaj wylądowaliśmy
w zimnej wodzie.
Zaczęliśmy się śmiać.
- No nieźle… - roześmiał się Jacob.
Kiedy wyszliśmy z fontanny postanowiliśmy udać się do domu.
Z racji, że Jacoba dom był bliżej poszliśmy do niego by się przebrać.
Chłopak
przyniósł mi czarną bluzę przez głowę. Kiedy ubierałam się w łazience do drzwi
zaczął dobijać się Jacob.
- Hayley, przebrałaś się już? – spytał jednocześnie
uchylając drzwi. A, że w buzi miałam ręcznik nie miałam mu jak odpowiedzieć.
- Hayley wchodzę!- powiedział po czym wszedł do łazienki. I w
tym momencie z buzi wypadł mi ręcznik.
- Nie! Jacob! Odwróć się! – krzyknęłam. Po moich słowach
Jacob posłusznie odwrócił się i zamknął za sobą drzwi.
- S–Sory. – powiedział zawstydzony.
Kiedy
stanęliśmy przed progiem mojego domu zauważyłam tam Xerdę.
- Muszę ci o czymś powiedzieć… - powiedziała dziewczyna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz