Kiedy weszłam ujrzałam Jacoba z fajką w ręku. Patrzył w
okno.
- Jacob! – krzyknęłam po czym podbiegłam w jego stronę.
- Hayley?! – podniósł się zdziwiony chłopak. Ja jednak nie
odpowiedziałam i wskoczyłam na chłopaka mocno go przytulając.
- Co ty zrobiłeś idioto?! Nie rób tego więcej! Proszę. –
zaczęłam krzyczeć ze łzami w oczach.
- Hayley… Bo ja… - zaczął Jacob. Ja jednak nie dałam mu
dokończyć. Pocałowałam go. Nie wiem czemu. Dałam ponieść się chwili. Kiedy
skończyłam chłopak spojrzał na mnie zdziwiony. Patrzeliśmy tak na siebie dopóki
do pokoju nie wszedł Aron.
- Hayley! Ty żyjesz! – krzyknął chłopak z lekkim
niedowierzaniem. Odsunęłam włosy z twarzy po czym uśmiechnęłam się do niego.
Choć nadal siedziałam na łóżku obok Jacoba, Aron nawet nie zwrócił na niego
uwagi. Podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił. Ja jednak chwyciłam go za rękę
po czym odsunęłam rękaw jego bluzy.
- Czyli jednak… - powiedziałam gdy ujrzałam rany po żyletce.
Milczeli. Najwyraźniej nie chcieli o tym rozmawiać. Zostawiłam ich więc w
spokoju.
Tydzień później ja i Jacob wyszliśmy ze szpitala. Jacob
zaproponował mi i Aronowi tak dla odstresowania wspólne wyjście na basen.
Kiedy
wyszliśmy z szatni spojrzałam na Arona i Jacoba. Byli zupełnie inni, nie tylko
z wyglądu zewnętrznego.
Szliśmy tak przy linii basenu, gdy nagle tuż przy ratowniku
Aron wepchnął Jacoba do wody. Po czym krzyknął do ratownika:
- Niech pan pomoże! Kolega się topi! –
- Trzymaj się chłopcze! Na mojej warcie nie utoniesz! –
ratownik wskoczył do wody pomimo tego, że Jacob właśnie się wynurzył.
- O ku*wa! – wydarł się Jacob.
- Pomocy!- zaczął się drzeć tonący ratownik. I właśnie w tym
momencie rozbawiona twarz Arona zmieniła się w przerażoną. Na szczęście Jacob
zareagował w miarę szybko i wyciągnął przerażonego ratownika. I tak wychodząc
rozmawiał z ratownikiem.
- Dziękuje ci chłopcze. – powiedział zdyszany ratownik.
- No wie pan. Jak się nie umie pływać to się do wody nie
wchodzi. – roześmiał się słodko Jacob.
Gdy tylko postawił ratownika na nogi, czerwono ubrany facet podszedł
do mnie.
- Zadzwoń do mnie piękna dziewojo. Masz moją wizytówkę. –
powiedział, po czym odszedł.
Gdy wyszliśmy z budynku basenu Jacob poszedł w swoją stronę,
a my z Aronem w stronę mojego domu.
Kiedy
tylko dotarliśmy postanowiliśmy obejrzeć serial. Najwyraźniej basen wykończył
mnie tak, że zasnęłam już w 20 minucie.
Gdy tylko się obudziłam usłyszałam rozmowę
Arona przez telefon.
- Na razie musimy się ukrywać… Dobrze o tym wiesz… No tak,
też cię kocham… - po usłyszeniu tych słów wbiegłam do pokoju w, którym siedział
chłopak…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz