To był ponury, szary, deszczowy
dzień. Szłam do sklepu, ale oczywiście zapomniałam parasola. Więc idąc w tym
deszczu i przy okazji plącząc się o własne nogi zmierzałam powoli w stronę
sklepu.
Gdy doszłam na miejsce stał tam
On. Wysoki, przystojny chłopak z fajką w ustach. Dlaczego przyciągał tak moją
uwagę? No właśnie… Był inny niż wszyscy…
Uśmiechał się pomimo tak paskudnej pogody.
Kiedy stanęłam w progu sklepu i
już miałam wejść do środka potknęłam się
o próg.
Nie upadłam, ponieważ zanim znalazłam się na mokrym betonie
nieznajomy złapał mnie za rękę.
- Wszystko OK?- spytał.
-Tak, znaczy nie, znaczy tak…-odpowiedziałam
Chłopak głośno się zaśmiał, a ja zawstydzona rzuciłam:
- Może byś się przedstawił jak ze mną rozmawiasz?!-
Obcy ponownie się uśmiechnął po czym odparł:
- Jestem Aron. –
- Hayley. – rzekłam nie pewnie.
Patrząc w jego oczy widziałam radosne iskierki
podekscytowania.
Gdy powróciłam do rzeczywistości i zorientowałam się, że mój
makijaż właśnie spływa mi po twarzy, nasunęłam moje całkiem przemoczone włosy
bardziej na twarz by nie zauważył tej porażki.
Aron spojrzał na mnie, odsunął moje włosy z twarzy, po czym powiedział:
- Dlaczego zasłaniasz twarz? –
- Spójrz tylko na mnie…- powiedziałam zawstydzona
jednocześnie narzucając włosy na zrujnowany makeup.
- Hej… Nie dołuj się
tak… Jak chcesz, odprowadzę Cię do domu. – zaproponował.
Kiwnęłam głową na znak uznania.
Kiwnęłam głową na znak uznania.
Chłopak
odprowadził mnie pod same drzwi.
- Czy mógłbym otrzymać twój numer telefonu? – spytał z
minimalnie błagalnym uśmieszkiem na twarzy.
- Mas
z, wpisz się.- powiedziałam podając mu energicznym ruchem telefon.
Po krótkim pożegnaniu Aron
odszedł, ale moje myśli wciąż skupiały się tylko na jego uśmiechu...
- Masz, wpisz się.- powiedziałam podając mu energicznym
ruchem telefon.
Po krótkim pożegnaniu Aron
odszedł, ale moje myśli wciąż skupiały się tylko na jego uśmiechu...z, wpisz się.- powiedziałam podając mu energicznym ruchem telefon.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz